Ul. Paderewskiego 124A 35-304 Rzeszów, Polska
(+48) 666-111-439
fundacja@zywienioweabc.com.pl

Słów kilka o filtrach

Oops...
Slider with alias none not found.

Lato lato……słów kilka o filtrach

Co prawda na podkarpaciu pogoda nas nie rozpieszcza i leje całe dnie, ale wcale nie przeszkadza nam to w tym, abyśmy odpowiednio przygotowali się do lata. A jeśli mowa o lecie to od razu nasuwa nam się na myśl o tym jakie filtry stosować i czy w ogóle stosować, bo niedawno mieliśmy przyjemność przeczytać na naszym blogu, że przecież stosowanie filtrów UV zaburza syntezę witaminy D – tak niezbędnej dla naszego organizmu.

Wraz z promieniami słonecznymi do naszej skóry docierają dwie frakcje nadfioletowe, które są biologicznie aktywne: UVB i UVA. Po za pożądanym pozytywnym wpływem, czyli udziałem w tworzeniu witaminy D, promienie słoneczne są dla nas szkodliwe. Frakcja UVB może wywołać rumień, depigmentację, keratoza, przyśpieszać procesy starzenia się poprzez degenerację kolagenu i elastyny, ale również ma bardzo niebezpieczne działanie kancerogenne. Natomiast frakcja UVA zwiększa podatność skóry na wrażliwość promieniowania słonecznego w obecności substancji tzw. fotouczulaczy (barwniki eozynowe, sulfonamidy, tiazydy, tetracykliny, niesteroidowe substancje przeciwzapalne, żywice drzew iglastych i hiperycyne zawartą w dziurawcu). Warto zaznaczyć, że jeśli tych substancji nie ma promieniowanie UVA jest dobrze tolerowane przez skórę.

Nasz organizm jest naprawdę doskonały i sam próbuje bronić się przed szkodliwym działaniem promieniowania intensyfikując syntezę melaniny i podział melanocytów. Jednak nie zawsze taka samo ochrona naszego organizmu jest wystarczająca i wtedy musimy zastosować substancje promieniochronne, czyli filtry UV. Ich podział zależy od zastosowania, czy stosujemy na promieniowanie UVA, UVB czy działamy na obydwa.

Niezmiernie ważną kwestią jest to, że filtry UV muszą być fotostabilne, czyli powinny zachowywać swoje właściwości promieniochronne w trakcie ekspozycji na Słońce. Natomiast stopień, w jakim filtr absorbuje promieniowanie UV oznaczony jest tzw. współczynnikiem SPF.

 Parametr ten informuje nas  o ile czas ekspozycji na słońce może się wydłużyć, gdy zastosujemy filtr w porównaniu z niezastosowaniem żadnego filtra. Jednym słowem, gdy mamy np. SPF 30, to producent informuje nas, że w przypadku wystąpienia naturalnego rumienia po 1 minucie ekspozycji świetlnej, filtr ten umożliwia przebywanie na słońcu z takim samym efektem przez 30 minut.

Obecnie na rynku znajdziemy dwa rodzaje filtrów – chemiczne lub mineralne. W intrenecie znajdziemy wiele pozytywnych jak i negatywnych opinii na temat jednych i drugich, ale jak to zwykle była prawda leży gdzieś pośrodku i należy podchodzić do wielu informacji zdroworozsądkowo.

Filtry chemiczne (organiczne)

Są to związki organiczne, które mają zdolność do absorbowania promieni ultrafioletowych, o określonej długości fali. Cechą charakterystyczną tych związków jest obecność w ich cząsteczce licznych wiązań nienasyconych lub też grup karbonylowych, tiokarbonylowych, indolowych, azotynowych lub azotanowych. Warto jeszcze dopowiedzieć, że możemy spotkać jeszcze syntetyczne pochodne kwasu atranilowego, cynamonowego, salicylowego i atranilowego, a także benzofenony, pochodne kamfory i inne. Do najczęściej używanych należą: otokrylen, trisiloksan drometrizolu i jego pochodne. Warto wspomnieć, że filtry te nie są tak stabilne na słońcu i pod wpływem promieniowania UV przechodzą w stan wzbudzony i wydzielają ciepło. Mogą również wnikać do wnętrza naszego organizmu, dlatego np. nie są polecane dla matek karmiących i kobiet w ciąży.

Filtry fizyczne (synonimy – mineralne, nieorganiczne)

Do tej grupy zaliczamy nieorganiczne pigmenty takie jak dwutlenek tytanu i tlenek cynku. Cechuje ich zdolność do rozpraszania promieniowania UV. Filtry te chronią zarówno przed promieniowaniem UVA2 i UVB – dwutlenek tytanu jak i UVB, UVA1, UVA2 – tlenek cynku. Interesujący jest też fakt, że filtry te znacznie rzadziej powodują podrażnienia skóry a także nie wchodzą z nią w interakcje i są bardziej fotostabilne niż te chemiczne.

Jednak warto zauważyć tu fakt, że tych filtrów nie można stosować samodzielnie, gdyż niezwykle trudno uzyskać jest wysoki SPF i to jest największa wada tych filtrów.  Gdyż z ekonomicznego punktu widzenia jest to nieopłacalne, a stosowanie stężenia w granicach 10% np. tlenku cynku ochronę mamy w granicach 7-9 SPF. Dlatego też bardzo często substancje te są pokrywane sylikonami, kwasami tłuszczowymi, czy tlenkiem glinu lub cyrkonu.

Stosowanie powyższych filtrów zarówno chemicznych jak i fizycznych stanowi pierwszą linię ochrony przed promieniowaniem słonecznym, ale oprócz tych substancji w kosmetykach ochronnych stosuje się dodatkowo substancje promieniochronne wtórne takie jak: antyoksydanty, zmiatacze wolnych rodników oraz środki przeciwzapalne.

Dodatkowo warto zapamiętać i wziąć sobie do serca fakt, odpowiedniego przechowywania preparatów, gdyż ich nadmierna ekspozycja na słońcu może powodować zmiany chemiczne preparatu, które to mogą nas uczulać, podrażniać i taki preparat na pewno nie będzie dawał nam już takiej ochrony jak gwarantuje producent na opakowaniu. Po za tym normy odnośnie nazewnictwa i wprowadzania tych produktów na rynek nie są dokładnie usystematyzowane, co za tym idzie należy sprawdzać producentów i czytać składy i to co nam proponują.

Bibliografia

  1. Molski, Chemia piękna, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2009 r.
  2. Chwała, A. Gwardys, E. Lamer-Zarawska, Rośliny w kosmetyce i kosmetologii przeciwstarzeniowej, Warszawa, 1, 2018 r.
Facebook